Blog / Artykuły

26.03.18

|

|

Vivadental

Pod żaglami STS Gen. Zaruski

„W twardym, żeglarskim trudzie hartują się charaktery” powiedział gen. Mariusz Zaruski. To motto towarzyszyło kandydatom na wilków morskich podczas rejsu integracyjnego żaglowcem imienia Generała.
 
Szukając ciekawego pomysłu na zintegrowanie chociaż części podopiecznych Fundacji dla Dzieci Vivadental, dość szybko na pierwszy plan wysunął się wątek morskiej przygody. Skoro mamy szczęście mieszkać nad morzem, możemy liczyć na życzliwość Gdańskiego Ośrodka Sportu i jest szansa skorzystania ze wspaniałego żaglowca, to tylko cumy rzuć, wietrze w żagle wiej i stopy wody pod kilem! W piątek 9 czerwca na trapie stanęło 27 osób, młodzież z Gdańskiego Pogotowia Opiekuńczego, słupskich domów dziecka oraz podopiecznych Fundacji Obudź Nadzieję.
 
Wszyscy uczestnicy rejsu są lub będą pod opieką stomatologiczną Fundacji dla Dzieci Vivadental, a wspólny dzień pod żaglami był świetna okazją do poznania się w innych okolicznościach niż fotele w gabinetach stomatologicznych Kliniki Vivadental.
 

 
Pogoda sprzyjała, firma Promostars zadbała o ciepłe kurtki i polary, a Neptun o łagodną falę, tak więc ponad 5-cio godzinny rejs po Zatoce Gdańskiej przebiegł bez przeszkód. Na nudę nie było szans, ponieważ każdy adept żeglarstwa uczestniczył w pracach pokładowych.
 
– Jeśli złapią bakcyla mogą kiedyś wrócić na morze. Po takim jednodniowym rejsie dzieci wracają inne. Nierzadko potem same szukają dojścia do żeglowania. Wypożyczają kajaki, uczą się pływać, wracają na morze. Są przecież kluby żeglarskie gdzie można swoją przygodę kontynuować. Dziś przed wypłynięciem też przeprowadziliśmy małe szkolenie, tak by dzieci wiedziały w ogóle, o co chodzi z tym pływaniem – mówią Piotr Królak i Krzysztof Dębski z Gdańskiego Ośrodka Sportu i Fundacji Gen. Zaruski. Cieszymy się, że mogliśmy rozpocząć lato naszych podopiecznych w oryginalny sposób. I jak zawsze uśmiech na twarzach jest dla nas największą nagrodą. W przyszłym roku planujemy poszerzyć grono uczestników o wolontariuszy Fundacji, aby rozwinąć pełną integrację.
 

 

 
Tytułowe motto jest oczywiście nieco na wyrost, bo kilkugodzinny rejs wpływ na kształtowanie charakteru ma raczej niewielki. Jesteśmy jednak przekonani, że stwarzając okazję młodym ludziom do przeżycia czegoś nieoczywistego, innego, dajemy im możliwość odkrycia w sobie ciekawości świata. Mamy nadzieję, że ten rejs był okazją do nawiązania nowych przyjaźni, rozmowy z załogą być może zainspirują do dalszej przygody z żeglarstwem, a może po prostu będzie czym się pochwalić kumplom. Na pewno pozostaną fajne wspomnienia, a na ile będą ważne w dorosłym życiu, pokaże przyszłość.
 
Dziękujemy Miejskiemu Ośrodkowi Sportu w Gdańsku oraz Załodze jednostki za umożliwienie tej świetnej żeglarskiej przygody.
 
Do zobaczenia za rok!
 
Tekst i foto:
Jolanta Leśniewska